radio

Ushuaia

28. – 29. Marca

W sobotni poranek po śniadaniu idziemy z Christopherem zwiedzać najbardziej na południe położone miasto w Ameryce Płd.

fotografowanie fotografowanie 2
Kupujemy bilety na autobus do Punta Arenas (na poniedziałek), a potem zerkamy do Punktu Informacji Turystycznej, bo można tam dostać pieczątkę do paszportu, do wyboru są cztery różne stempelki z końca świata. Stemplujemy nasze paszporty (Christopher nie wybiera jednej pieczątki – bierze wszystkie!), a potem czas na sesję zdjęciową przy tablicy Ushuaia fin del mundo. Najpierw razem:

Chris k l

A potem jeszcze takie – ł. i k. w koszulkach, które dostaliśmy na Alasce w radiostacji Barrow, czyli na tym drugim końcu świata!

w koszulkach z radia barrow
Na obiad wybieramy się do lokalnej knajpki Martinita, gdzie zamawiamy zdrowy patagoński posiłek, czyli trzy wielkie hamburgery (k. – w wersji bez kotleta).

hamburgery
Później Christopher płynie jachtem na wycieczkę oglądać pingwiny…

pingwin

… a my dalej kręcimy się po mieście. Idziemy, między innymi, do radia Ushuaia, gdzie mamy okazję pogadać z pracownikami. Dowiadujemy się m.in., że w Ushuai działają łącznie 34 stacje radiowe (!).

Radio Nacional Radio 2

Ushuaia jest jedynym miastem Argentyny położonym po drugiej stronie Andów. Mimo, że dziś jest pochmurno, niekiedy widać ośnieżone szczyty.

Ush 7 Ush 6 Ush 1 Ush 2Ush 8 Ush 9Ush 3 Ush 12
Wieczorem gotujemy w hostelu kolację – łosoś, ziemniaki i sałatka. I wino. Pychotka!

Ush kolacja
Długo jeszcze gadamy o podróżach.

W niedzielę rano leje jak z cebra, więc obijamy się w hostelu. Po południu, kiedy wychodzi słońce, Christopher wybiera się na kolejną wycieczkę – tym razem do latarni morskiej – a my znów chodzimy po mieście, kupujemy pamiątki…

Ush 11 Ush 10 Ush 4 Ush 5
… a w ramach cyklu “ponowne spotkania” – wpadamy na Kanadyjczyka, z którym kilka tygodni temu przekraczaliśmy granicę Peru-Boliwia (!)

kanadyjczyk
Jako, że to nasze ostatnie godziny w Argentynie, idziemy na kolację do restauracji na dorsza :).

Później wracamy do hostelu, żeby się dobrze spakować. Jutro o 5 rano mamy autobus do Punta Arenas, więc nie chcemy hałasować o tak nieludzkiej porze.

I nie udaje nam się iść wcześnie spać. Wieczór spędzamy na długich podróżniczych pogaduchach z Christopherem i z Ramonsito, z hostelowej recepcji. I tak trochę reklamy: gdyby ktoś się wybierał do Ushuai – serdecznie polecamy Patagonia Pais.

Patagonia Pais Patagonia 2

PS. Dotarcie na koniec świata nie było jedynym wzruszającym momentem ostatnich dni. Był jeszcze taki: Natalia (z Traveling Tree) wysyła do k. zdjęcie przepięknej urodzinowej laurki od Maksia. Dziękuję!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Barrow – Czubek Świata

28.-29. września

Niedziela. Zaraz po wypiciu porannej kawy, pod czujnym okiem Andy’ego, kaja zagniata ciasto na chleb (pierwszy raz w życiu). Mąka, woda, drożdże i sól.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zostawiamy do wyrośnięcia i wychodzimy na miasto. Andy zostaje, ma trochę pracy. Pogoda jest o wiele gorsza niż wczoraj, jest chłodno, wieje i pada. Jest niedziela, więc miasto jeszcze bardziej opustoszałe niż zwykle. Na moment spotykamy kilka osób ze społeczności couchsurferskiej, ale ostatecznie każdy rozchodzi się w swoim kierunku. Włóczymy się i wzbudzamy zainteresowanie, ludzie uśmiechają się albo machają z przejeżdżających samochodów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W supermarkecie, gdzie chcemy się ogrzać, odkrywamy, że nie można tu kupić alkoholu. Jak się potem okazuje, Barrow to – decyzją społeczności – damp village (wilgotna wioska, gdzie alkohol można mieć na własny użytek, ale nie można go kupić, w przeciwieństwie do dry villages – suchych wiosek – gdzie nie wolno ani kupić ani posiadać alkoholu).
Odwiedzamy lokalne radio KBRW (chyba najwyżej na świecie położona radiostacja), ale niestety nikogo tam nie ma. Po drodze mijamy warsztat samochodowy, gdzie Łukasz kolekcjonujący tablice rejestracyjne, pyta młodego mechanika, czy nie ma jakiejś zbędnej. Okazuje się, że owszem, na podwórku stoi wrak z niepotrzebną tablicą. Odkręcając ją pyta oczywiście skąd jesteśmy i sam mówi, że jest z… Macedonii.

barrow lukasz barrow stacja

Mijamy stację benzynową (zdjęcie po prawej) i wybuchamy śmiechem. I teraz dlaczego: k. zapomniała w Polsce swojej szczotki do włosów i jeszcze w samolocie pomyślała, że na pewno kupi sobie nową w sklepie na stacji benzynowej w Barrow. Całe szczęście, że jednak zakupu szczotki dokonała na lotnisku 🙂

Zahaczamy jeszcze o sklep z pamiątkami i wracamy do domu, gdzie Andy kończy swoją prezentację do pracy. Wkładamy do pieca wyrośnięte ciasto na chleb i gotujemy mu obiad (ze składników znalezionych w jego kuchni), a potem chwilę rozmawiamy i ostatecznie pokonuje nas senność. Po drzemce ruszamy do pracy Andy’ego – ośrodka przy uniwersytecie, który prowadzi badania nad fokami.
Po powrocie do domu Andy gotuje dla nas kolację: łososia, ziemniaki z czosnkiem i brokuły. Do tego po kromce świeżo upieczonego chleba!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA chleby

Andy częstuje nas polską wódką, którą od nas dostał, wyciąga gitarę, kaja wyciąga ukulele i część wieczoru spędzamy na wspólnym graniu i śpiewaniu. A potem Andy gra nam jeszcze na harmonice (jednej ze swojej pokaźnej kolekcji). Przed północą kończymy ciekawe dyskusje. Czas na sen.

Poniedziałek. Po śniadaniu Andy częstuje nas mięsem wieloryba! Zawozi nas potem na lotnisko, żebyśmy mogli nadać duże plecaki i pójść na krótki spacer po mieście. Tutaj też żegnamy się z nim, ostatni uścisk dłoni i serdeczne życzenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Udaje nam się dostać do lokalnego radia, gdzie Łukasz nagrywa menadżera Steve’a i jednego z pracowników, urodzonego w Barrow Isaaca. Dostajemy w prezencie radiowe t-shirty (musieli specjalnie dla nas wyszperać najmniejszy dostępny rozmiar, czyli… L).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ruszamy jeszcze do Centrum Dziedzictwa Indian Inupiat. Zwiedzamy wystawę i zahaczamy o pracownię lokalnych artystów, gdzie spotykamy znajomego już Perry’ego. Czas leci nieubłaganie, ruszamy w kierunku lotniska, skąd za moment polecimy do Fairbanks.

Więcej o Andym, Perrym, Johnie i Isaacu w sekcji “Spotkani”.