Bariloche

Bariloche

17. – 20. Marca

We wtorek rano wybieramy się na spacer do miasta, 4km w jedną stronę. Centrum jest zupełnie nieinteresujące. Ale pogoda jest ładna, więc nie ma co marudzić. Wracamy do hostelu ugotować obiad, a potem idziemy jeszcze na drugi spacer – w stronę wzgórza Otto. Poniżej: Bariloche w oddali, centrum (rynek), huśtawki w centrum żeglarskim i wzgórze Otto.
Bariloche miasto w tle Bariloche centrum Bariloche huśtawka Bariloche Cerro Otto
Późne popołudnie spędzamy nad jeziorem. Książki, ukulele, zachód słońca. Bariloche jezioro Bariloche jezioro 3  Bariloche jezioro 2 Bariloche czytanie ukulele cover Bariloche żaglówka
Wieczór spędzamy na długich rozmowach z Anją i Wimem, Holendrami, którzy wyemigrowali do Surinamu, a teraz, od 1,5 roku podróżują Lexusem po Ameryce Południowej. W środę przed południem jedziemy autobusem 20 km za miasto, połazić trochę po lasach wokół Nahuel Huapi. Znów mamy szczęście do pogody, jest niemal bezchmurne błękitne niebo, bardzo ciepło, bezwietrznie.
Bariloche spacer Bariloche pole golfoweBariloche spacer 3 Bariloche spacer 2  Bariloche spacer 4 Bariloche spacer 5
Wracamy do hostelu autostopem (bo nam się kredyt na karcie autobusowej skończył), a wieczorem z Anją i Wimem dalej toczymy inspirujące dyskusje o mniej i bardziej poważnych sprawach. Czekamy też na Natalię, Mariusza i Maksia, którzy jadą do Bariloche z południa. Mamy nadzieję, że nasze ścieżki przetną się po raz trzeci po honduraskich Cayos Cochinos i nikaraguańskim Leon. Dziś wieczorem jednak nie udaje im się do nas dołączyć. W czwartkowy poranek ł. kiepsko się czuje i zostaje w łóżku. Wim pracuje, a k. z Anją idą na spacer do centrum, na kawę i potem po pocztówki. Po południu każdy zajmuje się sobą. Wim, Anja i k. przy komputerach, a ł. – śpi. W końcu ok 17-tej k. zauważa przez okno kroczącą drogą Natalię, a za nią Maksia i Mariusza. Dotarli! Mariusz i k. idą do supermarketu po zakupy. Będziemy gotować dużą kolację, na którą zapraszają nas Anja i Wim. Kupujemy ziemniaki, warzywa, mięso, wino i ciasteczka. Rozmowom nie ma końca!
bariloche kolacja Bariloche kolacja 2
Po kolacji czas na deser i ciąg dalszy nie tylko podróżniczych opowieści. Maks razem z Alejandrą i Mariano, właścicielami naszego hostelu, gra w domino. Jest niezwykle rodzinnie, ciepło, wzruszająco. Bariloche kolacja 4 Bariloche kolacja 5
Idziemy spać bardzo późno, mimo że następnego dnia mamy w planach wyruszyć wcześnie w dalszą drogę. Piątkowy poranek to czas pakowania i pożegnań. Wim proponuje, że zabierze nas Lexusem na obrzeża Bariloche skąd będziemy próbować złapać autostop możliwie jak najdalej na południe. Ale zanim wpakujemy się do auta – ostatnie uściski i najlepsze życzenia: bezpiecznych podróży. Bariloche trzy rodziny

Od lewej: Natalia, k., Anja, Wim, Maks, ł. i Mariusz.

A tu jeszcze nasz hostel: Bariloche Solentiname I trochę reklamy: