San Francisco – oczami ł.

San Francisco oczami ł.

Wyjeżdżamy z San Francisco pociągiem 332 na południe. Co najmniej połowa pasażerów to pracownicy Doliny Krzemowej, wysiadają w Palo Alto. Pracownicy Googla, czy Facebooka to jednak nie białe kołnierzyki. Wielu jest w krótkich spodenkach, sporo z rowerami, niektórzy na rolkach, czy z deskorolką.

I taki luz czuć też w mieście. San Francisco jest zwariowane, miejscami miałem wrażenie, że nawet bardziej niż Nowy Jork. Na ulicach kolorowo, nie tylko za sprawą street artu, którego tu bardzo dużo, ale głównie za sprawą ludzi…. mnóstwo świrów (w każdym znaczeniu tego słowa). Mimo, że do Halloween jeszcze kilka dni, spotykamy ludzi przebranych za wampiry, albo prawie nagich, ot tak na ulicy. Za chwilę ktoś idzie i śpiewa arie operowe. W innym miejscu siedzi koleś z psem w okularach słonecznych. Albo jeszcze dom, na którym wisi kartka: trwa impreza u Katie, wchodź! Co prawda nie skorzystałem, ale miło.

Więc na liście ‘co mi się podobało’ numer jeden to ludzie. Myślałem, że długo nic nie przebije Portland, a tu proszę. Numer dwa to te pagórki, z których słynie SF. Niby wkurzające, gdy trzeba z plecakami się wspinać, ale klimat robią. No i te widoki. Numer trzy to Haight i Castro – dwie dzielnice: obie kolorowe, szalone i zwariowane. Pierwsza buntownicza, anarchistyczna i punkowa, z alternatywnymi knajpami i sklepami. Druga – ta od której zaczęła się rewolucja seksualna w latach ’70 i gdzie geje walczyli o swoje prawa. Specyficzny klimat utrzymał się do dziś. Numer cztery to cable cars, czyli tramwaje napędzane linami, które biegną pod wieloma ulicami SF. Numer pięć – Golden Gate. Może nieco przereklamowane, gdy się po nim jedzie… most jak most, ale z okolicznych wzgórz wrażenie robi! Zwłaszcza we mgle. Numer sześć to różnorodność. Pewnie, że wiele miast ma zróżnicowane dzielnice i czuć, że się przechodzi z jednej do drugiej, ale tu widać to jeszcze wyraźniej i różnice są ogromne. Niektóre części wypielęgnowane, wychuchane i takie idealne. Twin Peaks na przykład, z widokami i wypasionymi domami. Kawałek dalej wspomniane Castro, w innej części prawdziwy kawałek Japonii – w Japan Town, Mission Dolores – czyli część latynoska z fantastyczną ulicą wypełnioną od chodnika po czubki domów street artem. Jest też obowiązkowe China Town – największe na świecie poza Azją. Jest bogata i dość turystyczna część portowa i ona chyba najmniej ciekawa. No i są kawałki miasta dość brudne, śmierdzące, zaniedbane i pełne bezdomnych. Pięknie nie jest, ale ja lubię chodzić w takie miejsca. Są autentyczne, a w SF ani przez chwilę nie czułem się w nich niebezpiecznie.

‘Co się nie podobało’? Coś się nie podobało? No dobra, jedno: ceny. Płacenie 3 dolarów za pół kilo ziemniaków, czy 2 i pół dolara za dwa jabłka to trochę sporo. Ale pewnie pracujący w Dolinie Krzemowej nie narzekają.

‘Fajne momenty, których nie zapomnę’: kolacja z Robem, naszym gospodarzem i jego znajomymi. Na początku się zdziwiliśmy, że na kolację, na którą go zapraszamy… on zaprasza znajomych, ale było bardzo miło, a schabowych starczyło dla wszystkich. Poza tym śmiganie na rowerze po SF. Te, które dał nam Rob miały, delikatnie mówiąc, głośne hamulce. A że ulice są dość strome to chyba pół miasta słyszało jak hamowaliśmy. Ciekawie też było, gdy ubrałem koszulkę z nowojorskiej knajpy ‘Mission Dolores’, niczego nie świadom, że w SF jest dzielnica o takiej nazwie. Kilka razy byłem zaczepiany na ulicy, że to przecież nie jest w Nowym Jorku, tylko tutaj i każdy mówił jaka to świetna dzielnica. Życie nocne też zapamiętane zostanie. No i jeszcze sam początek. Czyli pierwszy wieczór: wyprawa na wzgórza nad Golden Gate: mgła widziana z góry, która przesuwała się nad mostem. Myślałem, że jeszcze ciekawiej może tam być wcześnie rano, gdy będzie mglisto i jasno, no ale wstać się nie chciało.

One comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s