Month: February 2015

Dryfujące wyspy Uros

22. Lutego pozostaje bez dokumentacji. Robimy sobie przerwę w podróży na chorowanie. Z hostelu wychodzimy tylko na obiad. Reszta to: spanie, smarkanie, seriale, lekarstwa, internet i spanie.

23. Lutego ł. nadal choruje. k. już nie ma gorączki więc w uzbrojona w zapas chusteczek wybiera się na wycieczkę na dryfujące wyspy Uros.

Lago Titikaka 2 Lago Titikaka
Na wyspy oddalone od miasta o 4km można dostać się albo ze zorganizowaną grupą albo indywidualnie. Z portu w Puno co godzinę wypływają łodzie. k. wybiera opcję niezależną. Jest jedyną nielatynoską na pokładzie.

Puno w tle 2 Puno w tle  Uro 28 Uros - łodzie Uro 27 Uro 29

Pół godziny później docieramy do jednej z 85 wysepek, gdzie czeka już nasz przewodnik. Wesoły, energiczny potomek kultury preinkaskiej z dużą ilością rekwizytów i żartów. Zaprasza do sali konferencyjnej – siedziska z trzciny na zdjęciu poniżej po lewej – i rozpoczyna wykład.

Uro 24 Uro 22

Najpierw parę słów o jeziorze Titikaka. Że najwyżej położone żeglowne jezioro świata, że wielkości prawie 8400 km2, że w najgłębszym punkcie ma 281 metrów i że na granicy z Boliwią. No i nazwa – Titikaka oznacza w języku keczua pumę polującą na królika. I tu – następuje odwrócenie mapy do góry nogami i okazuje się, że kształt jeziora to właśnie puma i królik. Trzeba tylko trochę wyobraźni.

Odwrócona mapa

Dalsza część wykładu jest o samych wysepkach. Że zbudowane z trzciny toturo i że budowa trwa rok. Że trzcinę trzeba dokładać co tydzień, bo nasiąka wodą. Że życie wyspy trwa 25-40 lat. I że z uwagi na lekkość budulca, wyspy przemieszczają się – szczególnie teraz – w porze deszczowej. Dlatego zakotwicza się je 10-12 kotwicami z pali i kamieni na sznurach.

Uro 23
Domki też zbudowane są z trzciny. Niektóre mają elektryczność z paneli słonecznych! Każda wyspa ma wieżę obserwacyjną pomagającą w komunikacji. Każda wyspa ma też swojego prezydenta, który dba o porządek i rozdziela pracę. Jeśli jakaś rodzina nie uczestniczy w utrzymywaniu wyspy w dobrym stanie, bierze się piłę i dzieli wyspę na dwie.

Na wyspach mieszka ok. 350 rodzin. Ludzie zajmują się głównie rybołóstwem i rękodziełem. No i oczywiście turystami.

Jedzą ryby, trzcinę i upolowane ptaki. Zakupy robią w Puno.

Uro 13 Uro 12
I mają dwa typy łodzi. Małe używane są do połowu ryb, przemieszczania się między wysepkami i wypadami na randki (przewodnik mówi, że to takie taxi romantico, wypływają dwie osoby, a wracają trzy). Duże, które nazywa mercedes benz, to łodzie turystyczne. Zanim do takiej wsiądziemy, mamy parę minut na zwiedzanie domków i zakup rękodzieła.

Uro 21 Uro 26

W końcu ładujemy się do wielkiej łodzi. Zanim odpłyniemy, kobiety w przepięknych strojach i z długimi włosami splecionymi w warkocze z doczepionymi frędzlami na końcach, śpiewają nam kilka piosenek w swoim języku. Na koniec krzyczą za nami “Hasta La Vista Babies” i grupa wybucha śmiechem.

Płyniemy na wyspę – stolicę. Mają tam restauracje, sklepy, hotel i internet.
Uro 25 Uro 2
Mamy trochę czasu wolnego. Kiedy wracamy do Puno, zaczyna lać.

Refleksje? Dużym zaskoczeniem była serdeczność i otwartość ludzi z Uros. Mimo, że codziennie przypływa tam masa turystów, mieszkańcy wysp są serdeczni, radośni i entuzjastyczni. A pewnie nie jest to proste, biorąc pod uwagę, że scenariusz każdej wizyty jest ten sam, co potwierdza np. wpis na blogu, który obserwujemy – Into Americas [kliknij]

Zostają jednak mieszane uczucia, bo wydaje się, że miejsce to istnieje tylko dla turystów. Jak takie wesołe miasteczko.

Tak czy inaczej – warto zobaczyć. Nigdzie indziej nie ma dryfujących wysp – tylko tu, na Titikaka.

Uro 1  Uro 11

Inny ciekawy artykuł o wyspach – tutaj

Puno

21. Lutego

Przed szóstą rano docieramy do Puno, 100-tysięcznego miasta nad jeziorem Titikaka – najwyżej położonym żeglownym jeziorem świata na wysokości 3 830 m npm. Znajdujemy hostel, a potem idziemy na śniadanie i spacer. Najpierw do portu…

Puno port 3 Puno port Titikaka rano Puno Lago
… a potem po mieście, gdzie wszystkie ulice zastawione są targowymi stoiskami. W końcu sobota.

Puno targ Puno Targ 7  Puno targ 5 Puno rower Puno targ 4 Puno Targ 8Puno targ 3 Puno targ 2

k., która ciągle leczy przeziębienie, wraca spać do hostelu, a ł. zwiedza.

Puno 3 Puno 2 Puno 1 Puno
Po południu wychodzimy na obiad. Uliczne targowisko zmieniło się w ogromną imprezę. Kończy się karnawał, który jest tu naprawdę hucznie obchodzony. Przez ulice przetaczają się tańczące tłumy. Jest wesoło i kolorowo!

Puno Fiesta 14 Puno Fiesta 15
Puno Fiesta Puno Fiesta 9 Puno Fiesta 2
Puno Fiesta 22 Puno Fiesta 26   Puno Fiesta 19 Puno Fiesta 6 Puno Fiesta 18 Puno Fiesta 16
Puno Fiesta 4 Puno Fiesta 3
Puno Fiesta 8 Puno Fiesta 7Puno Fiesta 17 Puno Fiesta 5 Puno Fiesta 10 Puno Fiesta 11
Trafiamy na salę gimnastyczną, gdzie trwają pokazy tańców i rozdanie nagród dla najlepszych zespołów.

Puno Fiesta Puchary Puno Fiesta Puchary 2
A potem puchary idą w miasto…

Puno Fiesta 20 Puno Fiesta 21
Zabawa trwa też przy głównym placu…

Puno Fiesta 25 Puno Fiesta 23 Puno Fiesta 24 Puno Fiesta Dzieci
I na targu!

Puno Fiesta na targu 2 Puno Fiesta na targu 3 Puno Fiesta na targu 4 Puno Fiesta na targu
Bawią się wszyscy – i starzy i młodzi.

Puno Fiesta 13  Puno Fiesta Dziecko 4 Puno Fiesta dziecko 3
Puno Fiesta Dziecko 2 Puno Fiesta Dziecko Puno Fiesta 12
Nasza obecność oczywiście nie pozostaje niezauważona. Jesteśmy dla lokalsów tak samo egzotyczni jak oni dla nas. Zapraszają nas do zabawy, częstują piwem i robią nam zdjęcia tak jak my im.

Puno Fiesta łukasz 3 Puno Fiesta kaja 2   Puno Fiesta kaja 3 Puno Fiesta Łukasz
Puno Fiesta kaja Puno Fiesta Łukasz 2 Puno Fiesta razem 
Piana też nas nie omija gringo!
Łukasz z pianą Puno Fiesta kaja 4

Podoba nam się taki karnawał. Swoją drogą, czy poprzedni wtorek to przypadkiem nie były Ostatki?

Wieczorem zmywamy z siebie confetti i pianę. I wyobrażamy sobie taki karnawał u nas 🙂

PS. Puno jest tylko trochę większe niż Siemianowice. Widzicie takie coś u nas? Na Powstańców, Śmiłowskiego i Komuny Paryskiej?

Machu Picchu

18.-19. Lutego

W środę rano w naszym hostelu w Cusco zostawiamy duże plecaki i z małym bagażem wsiadamy do białego busika, który zabiera nas i innych turystów w wielogodzinną jazdę krętymi ścieżkami w jedno z trudniej dostępnych miejsc w Peru. Droga jest bajecznie piękna, znów (jak w drodze do Quilotoa w Ekwadorze), robimy masę zdjęć.

Peru - droga Peru - droga 2 Peru - droga 3 Peru - droga 4 Peru - droga 5 Peru - droga 8

Dwupasmowa droga zmienia się w jednopasmową, aż w końcu kończy się asfalt.

Peru - droga 9 Peru - droga 6Peru - droga 7 Peru - droga 11
Luty to w Peru nadal pora deszczowa, więc gdzieniegdzie rzeki przelewają się przez drogę.

Peru - droga zalana 2 Peru - droga zalana

Po siedmiu godzinach docieramy do Hidroelectrica, elektrowni wodnej, za którą nie ma już drogi. Dalej można już tylko pociągiem, lub – wersja dla oszczędnych – na piechotę, 10 km wzdłuż torów do Pueblo Machu Picchu (zwanego dawniej Augas Calientes).

Hidroelectrica droga do machu picchu  Tory do maczu pikczu Machu - motyletory do maczu 2 rzeka przy maczu

Wybieramy spacer i po dwóch godzinach, czyli ok. 18tej, docieramy do miasteczka. Jest ekstremalnie turystycznie i drogo. Do tego zaczyna padać. Znajdujemy ekonomiczny nocleg na materacach położonych na podłodze obok czterech łóżek. Podłoga zagospodarowana w 99%, ledwo starcza miejsca na plecaki. Cena noclegu nie zawiera papieru toaletowego, ale na szczęście jest ciepła woda.

W czwartek o 5 rano wyruszamy do miasta Inków położonego 400m nad Aguas Calientes. Mnóstwo schodów i dwie godziny później docieramy do bramy Machu Picchu. Jest chłodno i mgliście i trochę martwimy się, że nie będzie widoków.

 kaja na maczu we mgle Machu Picchu we mgle  maczu pikczu we mgle łukasz we mgle na maczu
Na szczęście przejaśnia się i wychodzi słońce. Możemy zacząć zwiedzanie Machu Picchu zbudowanego tu przez Inków w połowie XV wieku. Spotykamy też Jonasa z naszego hostelu i trochę zwiedzamy razem.

Machu z Jonasem

 Machu 1 Machu - ruinki 2Machu - klasykMachu - klasyk 1 Machu - ruinkiMachu - inka bridge 2 Machu - inka bridge
ośnieżone szczyty z Machu widok z góry inka bridge

Potajemku (bo na Machu Picchu nie wolno jeść) konsumujemy posiłek Małysza (bułki z bananem).

Machu - piknik
Czas szybko nam się kończy i musimy wracać. Godzina schodami w dół…
Machu - w dół
I kolejne dwie i pół do Hidroelectrica, gdzie czeka nasz i całe mnóstwo innych białych busików.

Busikowy chaos
Zatrzymujemy się po drodze na obiad. I na mycie.

Busiki - mycie

Późnym wieczorem docieramy do Cusco.

I refleksja jest taka. Może i jest to przemysł turystyczny na wielką skalę. Ale warto.

widok na maczu we mgle Machu - domek

Cusco – pępek świata

16. – 20. Lutego

W poniedziałek przed południem docieramy do Cusco. To może najpierw coś o podróży autokarem Tepsa:

  • autokar był bardzo wygodny, siedzenia rozkładalne do 160°, ale droga była bardzo kręta, więc ciężko było zasnąć. Niemniej, w ofercie: darmowe plastikowe worki, gdyby ktoś miał problem z utrzymaniem zawartości żołądka;
  • obejrzeliśmy co najmniej 5 bardzo kiepskich filmów i 2 takie w miarę, więc można sobie było potem pooceniać na filmwebie;
  • dostaliśmy dwa posiłki, z czego ł. załapał się na przydział od k., bo na kolację był kurczak z ryżem, a na śniadanie kanapka z szynką,
  • zapłaciliśmy za 21 godzin w autobusie, ale dwie godziny dodali nam gratis, więc ogólnie – dobry deal. Tak czy siak, byliśmy szczęśliwi docierając do Cusco.

Popołudnie spędzamy w Intro Hostelu, na pewno jednego z najfajniejszych na naszej drodze, nadrabiając zaległości w spaniu, a wieczorem robimy wstępny rekonesans. Cusco, co w języku Keczua oznacza “pępek świata”, zostało założone w XII wieku. Jest położne na prawie 3400 m npm i dziś jest całkiem sporym (400-tysięcznym) miastem. Stara część jest całkiem przyjemna, chociaż bardzo bardzo turystyczna.

Cusco wieczór 2 Cusco wieczor cusco wieczór 1 Cusco wieczór 3

We wtorek prawie cały dzień pada, ale w czasie deszczu dzieci się nie nudzą tylko organizują sobie zajęcia w podgrupach:

ł. zwiedza…

Cusco dachy Cusco osioł cusco panorama 2 Cusco panorama
Cusco spacer 2 Cusco - ulica
Cusco spacer 3 Cusco spacer 4 Cusco spacer 5 Cusco spacer 6 Cusco spacer Cusco - tramwaj

a k. prawie cały dzień spędza w łóżku próbując wyleczyć przeziębienie, a do tego poznaje przesympatyczną Koreankę Kim Su Ji, która ma między 28 a 30 lat* oraz Jonasa – podróżującego z gitarą Szwajcara.

with suzie and Jonas

* Su Ji urodziła się w 1986r, a w tym roku nie miała jeszcze urodzin, więc po naszemu – ma nadal 28 lat. Ale w Korei (i podobno w ogóle w Azji), wiek podaje się po pierwsze wg rocznika. A po drugie – kiedy rodzi się dziecko – ma od razu 1 rok, czyli w domu Su Ji ma 30 lat. A w podróży – tylko 28.

Środa i czwartek to zupełnie inna historia, ale o wyprawie na Machu Picchu napiszemy osobno.

Piątek to nasz dzień odpoczynku. Pogoda zmienia się co parę chwil, więc na zmianę zajmujemy się czynnościami hostelowymi (internet, książki, pocztówki) i spacerowaniem po mieście.

Cusco - hostel Cusco - hostel 2 Cusco - spacer 12 Cusco - spacer 11
Cusco - grad Cusco -piatek

Przy targu San Pedro, gdzie rozglądamy się za obiadem, nawołują nas kobiety sprzedające z garnków jakieś zielone cudo. Sin carne – wołają, więc obstawiamy, że zaś danie z kurczakiem. Ale w końcu pada – pure vegetales! I tym sposobem, za 2 sole (czyli jakieś 2,4 PLN) zjadamy ogromne wegetariańskie inkaskie danie. Skład nieznany 🙂

Cusco - Mercado Cusco - targ Cusco - vege Cusco - vege 2

O 22.00 ruszamy dalej na południe – kolejny nocny autobus zabierze nas do Puno.

Lima stara i Lima nowa

13. – 15. Lutego

Nasz nocny autobus do stolicy Peru zgodnie z rozkładem po 12 godzinach wjeżdża do Limy. Z tym, że kolejne dwie godziny zajmuje mu dotarcie do terminala. Wymęczeni znajdujemy śniadanie, potem hostel, prysznic, pralnię i idziemy zwiedzać starą część Limy.

Lima 3 Lima 2Lima 4  Lima 5Lima 20 Lima 16   Lima 14 Lima 15

Nasz hostel znajduje się na granicy starego i nowego miasta, tam gdzie wąskie uliczki łączą się z szerokimi i nowoczesnymi drogami. Ruch jak w ulu. Linie oddzielające pasy ruchu namalowano dekoracyjnie, nikt się nimi nie przejmuje, podobnie jak przejściami dla pieszych, gdzie samochody przyspieszają na widok przechodniów. Każdy kto ma klakson, używa go bez wytchnienia (24 godziny na dobę), jak gdyby miało to wyeliminować inne pojazdy, albo przynajmniej dodać im mocy. I całym tym rozgardiaszem kierują policjanci z gwizdkami. W budkach Inca Koli.

Lima policjantka

No i sobota. Jedziemy autobusem miejskim do dzielnicy Miraflores, niemal nad samo morze. A tam zupełnie inna Lima. Lima nowa. Nowoczesne budynki, deptaki, sklepy, restauracje.

Lima 13 Lima 6Lima 8 Lima 7 Lima 11 Lima 99
Mnóstwo ludzi uprawia sport.

Lima 12  Lima 10

I jest też znak, którego bardzo brakuje w tej części miasta, gdzie jest nasz hostel.

Silencio Por Favor

Wieczorem k. chce zobaczyć tańczące fontanny, ale … są walentynki i kolejka do parku jest o wiele za większa niż potrzeba patrzenia na wodę.

Lima 18

Niedzielne przedpołudnie spędzamy spacerując po okolicy.

Lima stadion Lima Lima 22 Lima 21 lima 17 Lima 19

O 14:45 wsiadamy do Tepsy – autokaru, który w 22 godziny zawiezie nas do Cusco.

Pimentel

12. Lutego

Zjadamy śniadanie w taniej kawiarence na rogu, a potem idziemy kupić bilety na nocny autobus do Limy. Następnie: wizyta na targu czarownic. Można tam kupić zioła i specyfiki na absolutnie wszystko, np. herbatkę na zazdrość lub perfumy na przypływ gotówki.

Targ czarownic Chiclayo targ czarownic 3

Targ Czarownic Chiclayo 2

Wracamy do hotelu spakować plecaki i zostawić je w schowku na czas naszej dzisiejszej wycieczki na plażę. Wychodzimy z hotelu i okazuje się, że urywa się kolejny pasek z sandałów k., co k. przyjmuje z wielkim entuzjazmem, bo oznacza to zakup nowego obuwia i pozybcie się starego (które bezsprzecznie mogłoby wygrać konkurs na najbardziej śmierdzące sandały świata, a  nawet Peru).

Przechodzimy znów przez broadway, mijamy pana z deską do prasowania łapiącego taksówkę, kupujemy japonki, a sandały lądują w koszu.

Chiclayo broadway chiclayo deska do prasowania goodbye sandały

Znajdujemy dworzec autobusów miejskich i wsiadamy do takiego do Pimentel, podobno najlepszej plaży w okolicy.

chiclayo dworzec 2 Chiclayo dworzec

Pimentel jest maleńką mieściną o dużej ilości śmieci, niewielkiej ilości asfaltu oraz niskiej zabudowie w kolorze piasku, czyli takim, jak wszystko inne dookoła.

Pimentel dojazd 2 dojazd do Pimentel pimentel dojazd 3 Pimentel dojazd

Przy plaży odpicowany deptak i cała masa lokalnych plażowiczów. Zagraniczni tu chyba nie zaglądają, być może dlatego, że Lonely Planet nic o tej plaży nie pisze.

pimentel plaza Pimentel 2

k. czyta książkę, a ł.? No właśnie. Znajdź gringo!

znajdź gringo

W jednym miejscu tuż przy morzu zauważamy dużą grupę ludzi. Idziemy zobaczyć co tam się dzieje. I okazuje się, że to rybacy wrócili z połowu i można kupić świeże ryby. Chętnych nie brakuje.

pimentel targ suszą się łodzie przypłynął rybak pimentel ryby

Wracamy do Chiclayo, bierzemy prysznic, odbieramy plecaki i maszerujemy na dworzec. Za jakieś 12 godzin będziemy w stolicy Peru.

Chiclayo

11. Lutego

O trzeciej nad ranem kierowca autokaru zaprasza wszystkich do przejścia granicznego w Macarze. Pieczątki wyjazdowe z Ekwadoru Karusta i Kaja Beata (bo tak się do nas zwracają) dostajemy w mgnieniu oka. Zabawa zaczyna się po stronie peruwiańskiej, gdzie dwóch pograniczników wpisuje dane każdego podróżującego do systemu komputerowego. Jednym palcem. Odganiając co chwilę atakujące komary. Jest ciemno i bardzo ciepło. Wokół szczekają psy, miauczą koty, skaczą żaby i śmierdzi moczem.
Godzinę później ładujemy się z powrotem na nasze średnio wygodne miejsca w autokarze. O siódmej wysiadamy w Piurze. Pieszo docieramy do Parque Central, zjadamy śniadanie (po wizycie w bankomacie, rzecz jasna) i stwierdzamy, że jest na tyle przeciętnie, że w zasadzie możemy jechać jeszcze kawałek dalej na południe – do Chiclayo. Jest upał, a my trzy i pół godziny jedziemy przez pustynię. Wszędzie walają się śmieci.

Peru droga 2 Peru droga
W Chiclayo jesteśmy ok. 14tej. Bierzemy taksówkę do centrum, do dwugwiazdkowego hotelu Real. Jest gorąco. Kwaterujemy się, bierzymy prysznic i idziemy na obiad, a potem na spacer. 

chiclayo chiclayo 7

Chiclayo jest… takie nijakie, głośne, tłoczne, niespecjalnie ładne. Może po naszych 12 godzinach w autobusie jesteśmy zbyt zmęczni, żeby odkryć jego piękno?

Wchodzimy do kawiarni, żeby podratować się trochę kofeiną. Na pytanie, czy możemy napić się kawy, słyszymy odpowiedź: Nie wiem, zaraz sprawdzę czy jest woda. (chwilę później) Nie, nie ma kawy.

Znajdujemy ulicę Telezakupy Mango. Sprzedawcy przekrzykują się prezentując swoje produkty, niektórzy nawet mają mikrofony. Przechodniów od groma. A kupić można niemal wszystko: psa (kilka ras do wyboru), lakier do paznokci,

chiclayo 2 chiclayo 4
sztuczne kwiaty, miód od babci…

chiclayo 5 chiclayo 6
Są też małe żółwie (ale, co ciekawe, sprzedawcy nie pozwalają robić zdjęć), są też wałki do włosów, anteny do telewizorów, pumeksy, zabawki, cała masa ubrań, noże do finezyjnego obierania warzyw i inne, do artystycznego krojenia styropianu, okulary słoneczne, bezy, płyty CD.
Można też się zważyć. Punktów wagowych jest więcej i nie przy wszytkich obsługa śpi.

chiclayo 9

Tak… uliczna oferta jest tu bardzo bogata.

chiclayo 3

Chiclayo, miasto żółtych tikusiów (takie mają taksówki), to taki niezbyt udany start w Peru. Wracamy do hotelu i kombinujemy jak najmądrzej się stąd wydostać.

chiclayo 8

Cuenca, Vilcabamba, Loja

08. – 10. Lutego
Z Riobamby jedziemy blisko 5 godzin do rzekomo najładniejszego miasta w Ekwadorze. Cuenca.
Na samym starcie, tuż przy hostelu, trafiamy na paradę Passeo de Niño, czyli “Przejście Dzieciątka”, tradycyjny pochód przebierańców, który odbywa się w każdą niedzielę od Bożego Narodzenia do końca karnawału.

passeo glowne passeo de ninopasseo de nino 7 passeo de nino 5 passeo de nino 2 passeo de nino 4  

passeo de nino 6 passeo de nino 3
passeo de nino 8

Idziemy na stare miasto. Jest niedziela, więc mieście prawie wszystko pozamykane, nie widać ludzi na ulicach. Faktycznie jest ładnie, może nawet trochę europejsko.

Cuenca Cuenca 2
Spacerujemy, aż psuje się pogoda i wieczór spędzamy w hostelu.
W poniedziałek rano widać zdecydowanie więcej życia.

cuenca pucybut cuenca indianka
Cuenca 3 cuenca katedra
Wchodzimy do wieży katedry, żeby zobaczyć miasto z góry.

cuenca z góry cuenca z gory   Cuenca 4 cuenca kopuly

Przypadkowo łapiemy się też na urzędową imprezę karnawałową.

impreza w urzędzie orkiestra w urzędzie
impreza w urzedzie 2 cuenca impreza w urzedzie 5
Po obiedzie wsiadamy w autobus do Lojy, a stamtąd od razu do Vilcabamby, gdzie planujemy nasz ostatni ekwadorski nocleg. Docieramy po zmroku do maleńkiego miasteczka, które słynie z długowieczności mieszkańców.*
Jest to też jedno z ulubionych miejsc podstarzałych amerykańskich hipisów**. No i podobno ma tu swój dom sam Arnold Schwarzenegger.
We wtorek rano obijamy się, łazimy po mieście, gadamy z ludźmi, gramy w karty, czytamy, k. próbuje pić wodę kokosową.
Vilco 6 Vilco 1 Vilco 4 Vilco 3 Vilco 2 Vilco 5 kokos
* W Vilcabambie toczą się badania nad długowiecznością, chociaż skądinąd słyszeliśmy, że w lokalnej dokumentacji jest taki bałagan, że ta sama osoba może w jednym roku mieć 122 lata, a w następnym już 134.
** Później dowiadujemy się, że to regionalna Sodoma i Gomora. Później, bo nasze powierzchowne zwiedzanie tego nie wykazało.

Po południu wracamy do Lojy. Na dworcu autobusowym zostawiamy bagaże i idziemy zobaczyć miasto. No i jest… takie takie.
Loja 3 Loja 2loja czlowiek na drzewie

Loja 6 Loja 4   Loja 5 Loja 1
O 23.00 wsiadamy w autobus do trzynastego kraju na naszej trasie. Jutro rano będziemy w Peru!

Baños & Riobamba

05.-07. Lutego

Wczesnym czwartkowym popołudniem docieramy do Baños, miasteczka pięknie położonego w dolinie, wśród wysokich zielonych gór i u stóp wulkanu Tungurahua (5023 m npm).

Banos 2 wulkan nad BanosBanos parque central Parque Central Banos

Baños to najbardziej, jak dotąd, turystyczne miejsce w naszej podróży po Ekwadorze. Samo w sobie nie jest zbyt ładne (do szwajcarskich wiosek daleko), ale z uwagi na położenie, oferuje moc atrakcji: wycieczki w góry, do wodospadów, do ciepłych źródeł, rowerowe wypady, kajaki.

Banos cascada

Spotykamy Shelley, z którą przedwczoraj wchodziliśmy na Cotopaxi i razem idziemy wygrzać się w źródłach termalnych.

Banos basen Banos 1

A potem, zupełnie spontanicznie decydujemy się wejść na pobliskie wzgórze do pomnika Matki Boskiej. Widoki są przepiękne, ale schody wydają się nigdy nie kończyć.

schody do dziewicy Banos panorama 2

Do tego okazuje się, że pomnik jest… paskudny. Może dlatego umieścili go tak daleko od miasta.

dziewica Banos

Jako, że miejscowość jest turystyczna, posiada również wegetariańską restaurację, gdzie idziemy w trójkę i zamawiamy veggie-burgery. To jeden z naszych najlepszych posiłków ostatnich dni. Umawiamy się z Shelley na następny dzień i rozchodzimy się do naszych hosteli.

W piątek rano okazuje się, że nasza koleżanka nie może jednak do nas dołączyć,  więc ruszamy we dwójkę na 3-godzinną wędrówkę pod górę. Nasz szlak prowadzi przez to samo wzgórze (z Maryją), na które wchodziliśmy wczoraj!

Banos cascada 2 Banos widok
Banos do casa
 plantacja pomidorow Banos
ł. nad przepaścią

Do Casa de Arbol, 840 metrów nad Baños, docieramy w 2,5 godziny. Zmęczeni, ale … zachwyceni.

Casa de Arbol samotna huśtawka 

Domek na drzewie, na wysokości 2660 metrów, to własność prywatna, zbudowana wiele lat temu jako miejsce spotkań rodzinnych, muzykowania, odpoczynku, obserwowania wulkanu Tungurahua. Przez 12 lat wstęp tutaj był darmowy. Miejsce spopularyzował internet, aż w końcu zaczęło docierać tutaj coraz więcej turystów. Dziś trzeba zapłacić 1 dolara. Ale to niewiele, biorąc pod uwagę radość, którą się za to dostaje!
   ł. na huśtawce 2 ł. na huśtawce 3
k. na huśtawce 4 k. na huśtawce

Wieczór spędzamy z Shelley i Paulem, najpierw na pysznej pizzy, a potem na całkiem niezłym piwie.

banos with paul and shelley

W sobotę rano idziemy z Shelley na pośniadaniowy sok na targ.

Banos soki 2 banos soki

Potem żegnamy się i ruszamy w drogę. Planujemy dziś dojechać do Riobamby i stamtąd do Alausí, skąd chcemy w niedzielę rano jechać pociągiem dalej na południe. W Riobambie robimy przerwę na obiad i idziemy na dworzec kolejowy zweryfikować dość sprzeczne informacje, które znaleźliśmy w internecie. Okazuje się, że pociąg faktycznie startuje w Alausí, ale w tej chwili dostępne są tylko przejazdy wycieczkowe – do odległej o 12 km Sabamby. Tam i z powrotem w 4 godziny, za 25 dolarów.
Riobamba 1 riobamba dworzec
Odpuszczamy zatem pociąg, ale jest już za późno, żeby podróżować dalej. Nasz kolejny planowany przystanek (Cuenca) to minimum 6h jazdy autobusem stąd, więc postanawiamy zostać w Riobambie na noc. Znajdujemy hotel, zostawiamy plecaki i idziemy na spacer z nadzieją, że może zobaczymy szczyt wulkanu Chimborazo. Ostatecznie udaje się zobaczyć jeszcze kilka innych wulkanów, więc nawet jesteśmy zadowoleni z nieplanowanego postoju w Riobambie.

Riobamba ulica Riobamba 2

Mamy szczęście, bo chmury powoli przegania wiatr. Przechodzimy akurat obok bazy wojskowej z wieżyczkami wartowniczymi. Prosimy żołnierzy, żeby wpuścili nas na parę chwil, na zdjęcia, bo pogoda zmienia się tak szybko, że za moment może nie być widać szczytu. Po krótkich konsultacjach dostajemy zgodę na wejście do wieży!

Chimborazo 1 riobamba baza wojskowa baza wojskowa 3 baza wojskowa 2 

I oto Chimborazo, 6268 m npm. To nie tylko najwyższa góra w Ekwadorze. Z uwagi na położenie tak blisko równika, szczyt Chimborazo jest bliżej słońca (i dalej od jądra ziemi) niż szczyt Mount Everest, co oznacza, że jest to najwyższy punkt naszej planety!

chimborazo 2

Żołnierzom dziękujemy za uprzejmość i idziemy dalej. Mijamy stadion (znad którego nadal widać Chimborazo), a potem zauważamy inny wulkan – El Altar (5319 m npm). Również robi wrażenie.

 stadion riobamba el altar riobamba

Do tego w oddali widać Tungurahua – wulkan, u stóp którego leży Baños!
tungurahua in riobamba

Później przechodzimy obok Plaza de Toros – areny walk byków i klasycznie – przez Parque Central.

plaza de toros riobamba parque central 2riobamba parque central riobamba taczka

Wieczór spędzamy w hotelu. Sobotni wieczór bez szaleństw 🙂

I jeszcze taka ciekawostka. W Ekwadorze jedną z karnawałowych tradycji jest … pryskanie się pianą. Pianę kupuje się w puszkach (aerozol) i psika na przechodniów. Dostajemy naszą porcję!
piana 2 piana 1

Latacunga

03.-04. Lutego

Latacunga to nasz przystanek na dwa dni, baza wypadowa do Parku Narodowego Cotopaxi oraz do laguny Quilotoa. W związku z tym nie mamy zbyt wielu zdjęć z tego miasta, ani zbyt wielu wspomnień, poza tym, że spotkaliśmy tu naprawdę przemiłych ludzi, na czele z Panią Violą z Hotelu Central 🙂

Pani Wiola Central

Niemniej, kilka obrazków, coby nie zapomnieć:

  • Pomnika, pani z czipsami i sztrykującego pana,
    Latacunga pomnik Latacunga pani z czipsami Sztrykujący pan w Latacundze
  • Załamanej Indianki od kolczyków i uśmiechniętej pani od bananów,

Latacunga zalamka banany w latacundze

  • Naszych nowych koleżanek (no dobra, może nie wszystkie chciały się kolegować),

latacunga - kolezanki powazna indianka latacunga

  • Pana z kozami i jeszcze jednego pomnika,

Pan z kozami Latacunga Latacunga pomnik 2

  • oraz uliczek, kościołów, placyków i parków. I dworca kolejowego, stacji Latacunga.

Latacunga dworzec Latacunga ulica 2  Latacunga kościół 2 Latacunga parkLatacunga kościół Latacunga panorama miasta  Latacunga ulica Latacunga parque central